Kim jest najbardziej poszukiwany pracownik w Polsce? To programista lub ogólniej rzecz ujmując osoba pracująca w szeroko rozumianym IT, która zna języki obce. Pracy powinien szukać w Warszawie, Wrocławiu lub Poznaniu. Na co może liczyć w zamian? Na zarobki nawet powyżej 5000 złotych netto miesięcznie, a także benefity pozapłacowe, jak ubezpieczenie zdrowotne, karnet na zajęcia sportowe czy pakiet kursów i szkoleń. Tak wynika z badań rynku pracy w Polsce w 2016 roku. Nie oznacza to jednak, że na zatrudnienie mogą liczyć tylko informatycy z wielkich miast, bo rynek pracy się zmienia i to pracownicy coraz częściej dyktują na nim warunki. Pracodawcy dziś poszukują już nie tylko wysoko wyspecjalizowanych pracowników umysłowych, w cenie są również pracownicy fizyczni: zarówno ci z kwalifikacjami, jak i bez nich.
Bezrobocie najniższe od lat
W lutym 2017 roku według badań GUS bezrobocie wyniosło 8,5%. To tylko nieznacznie więcej od najniższego poziomu ostatnich kilkunastu lat, który wynosił 8,2% i odnotowano go w październiku 2016. Tendencja spadku liczby bezrobotnych utrzymuje się od 2013 roku i jest wyraźnym sygnałem tego, jak zmienia się rynek pracy w Polsce. Jeszcze na początku XXI wieku, gdy bezrobocie oscylowało w okolicach 20% pracodawcy mogli dowolnie przebierać w pracownikach – wybierać tych najlepiej wykwalifikowanych i oferować im niskie zarobki –wiedząc , że ludzie nie mają wyboru i zgodzą się na niższą płacę, stojąc przed alternatywą bezrobocia.Dziś sytuacja się odwróciła. Często to pracodawca musi przekonywać potencjalnego pracownika, że warto u niego pracować. Tę zmianę zależności widać najlepiej po poziomie średniego wynagrodzenia. Według danych portalu bankier.pl jeszcze dziesięć lat temu, w lutym 2007 roku średnia pensja wynosiła w Polsce 2687,48 zł. W lutym 2012 roku wzrosła do 3568,32 zł. Obecnie wynosi 4305 zł. Tak wyraźny wzrost spowodowany jest nie tylko ogólnie coraz lepszą kondycją polskiej gospodarki, ale również coraz niższym bezrobociem i zachęcaniem potencjalnego pracownika przez pracodawców coraz wyższymi zarobkami. Nie bez znaczenia jest również możliwość wyjazdu zarobkowego za granicę. Na zachód nie jeździ się już tylko na niesławny „zmywak”. Pracę tam bez problemu znajdą wykwalifikowani pracownicy fizyczni czy specjaliści różnych dziedzin, którzy dodatkowo mogą liczyć na o wiele wyższe zarobki niż w Polsce.
O pracę najłatwiej w dużych miastach
Bezrobocie – pomimo tego, że coraz niższe – nie rozkłada się równomiernie. Są miejsca, gdzie praktycznie nie występuję i wynosi poniżej 5%. Według niektórych ekonomistów wcale nie jest to zjawisko bardzo pozytywnym, bo nie zapewnia odpowiedniego nasycenia rynku pracy potencjalnymi pracownikami. Miasta o takim bezrobociu to między innymi:
- Poznań – 2,2%
- Sopot – 3,0%
- Wrocław – 3,2%
- Warszawa – 3,2%
- Katowice – 3,2%
- Tychy – 3,6%
Z podobnie niskim bezrobociem są też następujące powiaty:
- kępiński – 2,4%
- poznański – 2,6%
- wrocławski – 3,2%
- wolsztyński – 3,2%
- warszawski-zachodni – 3,7%
- bieruńsko-lędziński – 3,7%
Biorąc pod uwagę liczbę ofert pracy najłatwiej zatrudnienie znaleźć w Poznaniu i Wrocławiu. Tam, na jednego bezrobotnego średnio przypada kolejno 1,6 i 1,4 oferty pracy. Statystycznie ujmując, bezrobocie powinno tam całkowicie zniknąć. Powyżej jednej oferty pracy na bezrobotnego jest też w Krakowie i Katowicach. Niewiele mniej w Warszawie, Bielsku-Białej i Opolu.
Dla równowagi trzeba też wspomnieć, że nadal są w Polsce miejsca, gdzie bezrobocie niebezpiecznie zbliża się do poziomu 30%, wiele jest również takich, gdzie przekracza 20%. Są to między innymi powiaty:
- szydłowiecki – 28,7%
- braniewski – 24,7%
- kętrzyński – 24,3%
- radomski – 23,4%
- bartoszycki – 23,1%
- łobeski – 23%.
Pomimo tego że w miastach jest łatwiej o pracę, to wciąż są też takie, gdzie bezrobocie wynosi kilkanaście procent:
- Radom – 17,4%
- Bytom – 16,4%
- Włocławek – 16%
- Przemyśl – 14,2%
- Grudziądz – 13,5%
- Chełm – 13,3%
Wszystkie tendencje wskazują, że podział na regiony, gdzie praca czeka na pracownika oraz na te, gdzie ofert pracy jest bardzo niewiele będzie się pogłębiał. Dane pochodzą z raportu GUS z lipca 2016 roku.
Najbardziej poszukiwane zawody i pracownicy
Rynek pracy zmienia się dynamicznie nie tylko pod względem liczby miejsc pracy, ale również poszukiwanych zawodów. Dziś pożądane są takie, które kilka lat temu jeszcze nie istniały lub miały marginalne znaczenie. To bardzo ważna wskazówka dla przyszłych pracowników – nie zawsze warto kierować się bieżącymi trendami zatrudnienia, bo te szybko się zmieniają. Lista najbardziej pożądanych zawodów obecnie przedstawia się następująco:
- Programiści – szacuje się, że na rynku brakuje 50 tysięcy takich specjalistów. Poszukują ich nie tylko firmy IT, ale również z innych branż. Często w tym zawodzie wyżej ceni się doświadczenie i umiejętności niż formalne wykształcenie, więc na dobre oferty pracy mogą liczyć nawet studenci. Adekwatne do zapotrzebowania jest również wynagrodzenie – programiści mogą liczyć na jedne z najwyższych pensji w kraju.
- Specjaliści do spraw bezpieczeństwa w IT – to naturalna konsekwencja coraz większego znaczenia sieci komputerowych w codziennej działalności coraz większej liczby firm. W firmowych sieciach trzyma się wrażliwe dane, przesyła się poufne dokumenty, więc troska o ich bezpieczeństwo jest jak najbardziej uzasadniona. To bardzo wąska, ale jednocześnie bardzo pożądana na rynku pracy specjalizacja.
- Project managerowie – trudno powiedzieć, że jest to konkretny zawód, a raczej model pracy. Coraz większa popularność tego typu specjalistów na rynku pracy wynika z faktu, że coraz więcej firmy pracuje projektowo. Pożądani są interdyscyplinarni pracownicy, którzy potrafią zarządzać grupą ludzi, dotrzymują terminów, umieją trzymać w ryzach budżety i mają też wysoko rozwinięte umiejętności miękkie.
- Specjaliści do spraw HR – popularność takich pracowników wynika ze zmiany podejścia pracodawców, którzy przestali traktować podwładnych jako koszt, a zaczęli jako inwestycję. Rekrutacja, wybór najlepszego lub najbardziej perspektywicznego pracownika, strategia zatrudniania, to zadania, które stoją przed specjalistami do spraw Human Resources.
- Specjalista do spraw employer brandingu – to kolejny zawód, którego pojawienie się pokazuje jak bardzo zmienił się rynek pracy. Dziś sama oferta pracy to za mało, żeby przekonać kandydata do podjęcia pracy. Firma musi budować swoją markę nie tylko jako rzetelnego pracodawcę, ale również takiego, który daje możliwość rozwoju i gwarantuje w miejscu pracy dobrą atmosferę. Za taki wizerunek odpowiada właśnie specjalista do spraw employer brandingu.
- Specjaliści do spraw e-commerce – to kolejny znak czasów. Według szacunków w 2016 roku wartość handlu internetowego wyniosła około 36 miliardów złotych, a e-zakupów dokonało 53% konsumentów. Te liczby będą rosły, a wraz z nimi zapotrzebowanie na specjalistów do spraw e-commerce na rynku pracy.
- Key Account Managerowie – obsługa klienta to zawsze newralgiczny element każdej biznesowej układanki. Dlatego tak istotne jest znalezienie odpowiedniego człowieka do obsługi zwłaszcza klientów kluczowych, od których często nie zależą tylko zyski firmy, ale również jej wizerunek. Asertywność, rozumienie potrzeb, umiejętności negocjacyjne – to tylko kilka z cech idealnego key account managera.
- Kontroler finansowy – duże zapotrzebowanie na takich specjalistów wnika po pierwsze dlatego, że coraz więcej firm zaczyna rozumieć, że pełna kontrola finansów i wydatków, to same korzyści dla przedsiębiorstwa, po drugie – coraz więcej firm zaczyna przenosić do naszego kraju nie tylko fabryki i montownie, ale również działy finansowe i analityczne, stąd więcej ofert pracy na te stanowiska.
- Specjaliści z językami obcymi – to zapotrzebowanie nie może dziwić. Polskie firmy się rozrastają i coraz częściej kontaktują się z zagranicznymi firmami, coraz więcej jest również zagranicznych koncernów, w których międzynarodowa załogi i kontakty z przedstawicielami różnych krajów to codzienność. Według statystyk już w ponad 20% wszystkich ogłoszeń w sprawie pracy wymagana jest znajomość języka angielskiego. Taki sam wymóg dotyczący języka niemieckiego można spotkać w blisko 15% ogłoszeń. Warto zwrócić też uwagę na mniej popularne języki – ogłoszenia z wymogiem operowania nimi są rzadsze, ale gdy takie się trafi, to można liczyć na wyższe zarobki w związku z mniejszą konkurencją.
- Inżynierowie w branży produkcyjnej – zapotrzebowanie na tego typu specjalistów wynika głównie z ich niedoboru na rynku. Studia inżynierskie dopiero niedawno ponownie zyskały na popularności, wcześniej zdecydowanie więcej osób decydowało się na studia humanistyczne. Inżynierowie w branży produkcyjnej nie tylko nadzorują sam proces produkcji, ale mogą zajmować się też badaniami i rozwojem.
To tylko 10 najbardziej pożądanych zawodów. Pracę bez problemów powinni znaleźć również wykwalifikowani i niewykwalifikowani pracownicy fizyczny, którzy mogą w związku z tym liczyć na coraz wyższe zarobki, często większe niż na stanowiskach biurowych. Niezmiennie poszukiwani są również przedstawiciele handlowi i ogólnie specjaliści do spraw sprzedaży.
Zarobki pójdą w górę
Największe zarobki można osiągnąć wykonując najbardziej pożądane zawody. Nie powinno więc dziwić, że w ujęciu statystycznym zarabiają pracownicy szeroko rozumianego IT. Mediana zarobków programistów to ponad 6000 złotych brutto, ale wysoko wyspecjalizowani programiści z dużym doświadczeniem mogą liczyć na zarobki zdecydowanie wyższe niż 10 000 złotych miesięcznie. Zależność jest prosta – im większa specjalizacja, tym większe pensja.
Na dobre wynagrodzenia mogą liczyć również przedstawiciele wolnych zawodów. W wypadku lekarzy, adwokatów czy radców prawnych wysokość wynagrodzenia zasadniczego, to tylko część zarobków, bo wielu z nich obok pracy na etacie prowadzi również prywatne praktyki.
Przewiduje się, że w 2017 roku pensje we wszystkich sektorach gospodarki będą nominalnie wzrastały. Średnio o około 4,3%. Taka dynamika sprawia, że zarobki w Polsce będą jednymi z najszybciej rosnących w Europie. Większy wzrost szacuje się tylko na Litwie, Łotwie, Węgrzech, a także w Rumunii, Bułgarii i Estonii. Raport na ten temat przygotowała firma doradcza Sedlak & Sedlak na podstawie danych Komisji Europejskiej.
Według GUS średnie wynagrodzenie w Polsce w lutym 2017 roku wynosiło 4305 złotych. Podobnie jednak jak z bezrobociem – pensje nie rozkładają się równomiernie. Podział na województwa wygląda następująco(dane GUS z października 2016):
- mazowieckie – 5226 zł
- pomorskie – 4350 zł
- dolnośląskie – 4252 zł
- śląskie – 4218 zł
- małopolskie – 4063 zł
- zachodniopomorskie – 3979 zł
- wielkopolskie – 3895 zł
- opolskie 3844 zł
- łódzkie – 3829 zł
- lubuskie – 3675 zł
- lubelskie – 3642 zł
- podlaskie – 3631 zł
- kujawsko-pomorskie – 3604 zł
- świętokrzyskie – 3603 zł
- podkarpackie – 3519 zł
- warmińsko-mazurskie – 3477 zł
Pieniądze to nie wszystko
Podstawową zachętą dla pracownika do podjęcia lub kontynuowania pracy są pieniądze, ale coraz częściej zwracają oni uwagę na inne, pozapłacowe kwestie. Raport dotyczący benefitów pracowniczych przygotowany w 2014 wskazuje, że aż 75% wszystkich pracodawców oferuje swoim pracownikom formy wynagrodzenia inne niż pieniądze.
Te dane nie pokazują jednak pełnego obrazu sytuacji, bo nie wszyscy pracownicy mogą liczyć na benefity. Najczęściej proponują je duże firmy. 9 na 10 przedsiębiorstw, które zatrudniają powyżej 1000 pracowników oferuje pozapłacowe formy wynagradzania. Równocześnie decyduje się na to tylko połowa mikroprzedsiębiorstw.
Najpopularniejsze benefity to dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne i na życie, które oferuje ponad połowa pracodawców. Blisko połowa proponuje również karnety na sport i rekreację. Wśród innych popularnych są: możliwość wykorzystywania telefonu i komputera do celów prywatnych, pakiety kursów i szkoleń czy dofinansowanie dojazdów do pracy.
Na tym jednak nie kończą się argumenty, którymi pracodawcy mogą przekonać potencjalnego pracownika. Ważne elementy, to również elegancki wystrój biura, możliwość zrelaksowania się w trakcie pracy, okazjonalna możliwość pracy zdalnej czy dostęp do parkingu.
Przyszłość rynku pracy w Polsce
Rynek pracy w Polsce zmienia się bardzo dynamicznie. Jeszcze kilkanaście lat temu pracy nie miał co piąty Polak. Dziś są miejsca, w których jest więcej ofert pracy niż chętnych pracowników. Wpływ na tę sytuację ma wiele czynników – rozwijająca się gospodarka, emigracja zarobkowa, starzejące się społeczeństwo. Eksperci przewidują, że problem bezrobocia będzie się wciąż zmniejszał pomimo tego, że będą branże i gałęzie gospodarki, w których liczba zatrudnionych będzie dynamicznie spadać. Chodzi między innymi o sektory takie jak rolnictwo, rybołówstwo i górnictwo.
Jedocześnie wciąż dynamicznie rosnąć będzie zatrudnienie w branżach takich jak IT czy szeroko rozumiane usługi dla biznesu, a problemów ze znalezieniem pracy nie będą mieli ogólnie rzecz ujmując specjaliści w swoich dziedzinach.
Perspektywy – zwłaszcza dla pracowników – są obiecujące, ale przed rynkiem pracy w Polsce stoją również wyzwania. Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego najpoważniejszym jest poradzenie sobie z emigracją zarobkową Polaków. Według szacunków MFW polskie PKB mogło być o ponad 1% wyższe, gdyby nie wyjazd około 2 milionów osób za granicę. Na rynku pracy w wielu branżach już brakuje fachowców, a sytuacja będzie się pogłębiać, bo do problemu emigracji dojdzie kwestia demograficzna. Rozwiązaniem wydaje się imigracja zarobkowa, która już się dzieje. Trudno podać dokładną liczbą, ale według szacunków Narodowego Banku Polskiego w 2015 roku do Polski do pracy przyjechało między pół miliona a milionem Ukraińców. Większość z nich do pracy. Około 70% z nich wykonuje proste prace fizyczne. Zdecydowanie rośnie też liczba ukraińskich studentów, którzy już w trakcie studiów podejmują pracę, a po skończeniu nauki mogą zostać w Polsce i podejmować pracę na stanowiskach specjalistycznych.
W dłuższej perspektywie trzeba też oczekiwać pojawienia się całkowicie nowych zawodów. Mówi się między innymi o wzroście zainteresowania usługami zdalnymi, coraz większym znaczeniem badań i rozwoju. Miejsce na rynku pracy ma być również dla – trochę dziś pomijanych, humanistów, rozumianych jako elastycznych pracowników z rozległymi kompetencjami miękkimi i umiejętnością szybkiego uczenia się. Jednak uczciwie rzecz ujmując przewidywanie tego, jak będzie wyglądał rynek pracy za więcej niż kilka czy kilkanaście lat, to przy tak dynamicznym tempie zmian zadanie dla autorów science-fiction.